Pomiń zawartość →

z Ziemi Czarnej Posty

Czy psy się dogadają?

Czy obce psy się dogadają? Wielu opiekunów psów uważa, że tak. W opinii wielu osób kontakt z własnym gatunkiem to właściwie podstawowa potrzeba psów. Stąd ogromna popularność zbiorowych spacerów, wybiegów oraz nieoficjalnych psich łączek, gdzie odbywają się nieskończone stadne harce. Przeczytaj, jak to właściwie jest z tymi relacjami międzypsimi!

Czy zawsze dwa psy się dogadają?

Teorie na ten temat krążą wśród osiedlowych psiarzy bardzo różne. Najpopularniejsza jest chyba taka, że pies i suka się dogadają, a inne konfiguracje nie.

Ile jest prawdy w tym stwierdzeniu?

W zasadzie, tak, psy się dogadają. Zrobią to jednak po psiemu. A elementami psiej komunikacji jest nie tylko merdanie ogonem i szczekanie, ale także warczenie i gryzienie.

Dogadywanie się psów może przebiegać więc w sposób burzliwy i stresujący dla nich.

W istocie spotkania między obcymi psami zazwyczaj są stresujące dla tychże. Większość dorosłych psów jest selektywna w kontaktach ze swoim gatunkiem. Tak jak ludzie nie zaprzyjaźniają się z każdym napotkanym człowiekiem, tak i psy niekoniecznie muszą bawić się z każdym napotkanym zwierzakiem.

Niektórzy posuwają się w przekonaniu o “dogadywaniu się psów” do zezwalania na otwarte walki między nimi. Zwykle opiekun walczących psów uważa, że muszą tylko “ustalić hierarchię”. Jest to bzdura, wierutna i niebezpieczna.

Czy psy się dogadają, jeśli mieszkają razem?

Ostatnio nawet w wiadomości prywatnej dostałam pytanie o to, czy dwa psy (wieku takiego, rasy siakiej) dogadają się ze sobą pod jednym dachem?

Odpowiedź brzmi zawsze, że to należy.

Jeżeli spełnione jest kilka warunków:

  • psy są przyjaźnie, a co najmniej neutralnie, nastawione do swojego gatunku;
  • mamy wystarczającą przestrzeń życiową dla kilku zwierząt;
  • zapoznamy zwierzęta stopniowo, najpierw na spacerze poza posesją, potem przez jakiś czas pod ścisłą kontrolą

to nie powinno być z porozumieniem się żadnych problemów.

Uważam jednak, że zawsze, mając dwa psy, trzeba liczyć się z potencjalną koniecznością odesparowania ich od siebie. Na każdym etapie wspólnego życia może dojść do konfliktu, a te potrafią być między psami niezwykle zażarte.

Czy pozwalać na zabawy z innymi psami?

Ostatnio panuje moda na interpretowanie od nowa psich zachowań. Może trafiłeś w internecie na podobne analizy filmików z psimi zabawami, gdzie narrator udowadnia, że między zwierzętami toczy się tak naprawdę walka o przestrzeń życiową i dominację.

Czy zatem w ogóle pozwalać psom na zabawy?

Jest to złożona kwestia.

Przede wszystkim, psia zabawa może przerodzić się w konflikt. I zawsze mogą zdarzyć się w niej momenty napięcia. Podobnie jak ludzie, psy nie komunikują się tylko poprzez wzajemne komplementy i kwieciste podziękowania.

Uważam jednak, że w wielu takich analizach jest sporo przesady.

Tak, zabawa przypomina często walkę. Dzieje się tak, ponieważ zabawa ewolucyjnie ma właśnie przygotowywać do walki i polowania. Dzikie dorosłe zwierzęta bawią się bardzo mało lub wcale, bo już tego nie potrzebują. Psy jednak są infantylne i wykazują wiele cech szczenięcych,  w tym chęć do zabawy przez całe swoje życie.

Jeżeli psy są rozluźnione, w trakcie zabawy zachowana jest równowaga między nimi, żaden nie jest w widoczny sposób “gnojony” – to niech się bawią i dogadują po psiemu.

Warto pamiętać, że wiele psów czerpie też przyjemność w kontaktach ze swoim gatunkiem, które z boku mogą wyglądać na obojętność czy nudę. Psy, które obchodzą się łukiem, biegają obok siebie i wąchają każdy po swojej stronie drogi, są jak najbardziej świadome wzajemnej obecności. Po prostu zachowują się uprzejmie. I takie równoległe spacery to też świetna forma socjalizacji z innymi psami.


Więcej o życiu z psem przeczytasz tutaj! A w międzyczasie daj znać w komentarzu, jakie jest Twoje podejście do spraw psio-psich.

2 komentarze

Owczarek niemiecki użytkowy czy wystawowy?

W niektórych psich rasach mamy do czynienia z podziałem na linie użytkowe (pracujące i sportowe) oraz wystawowe. Dotyczy to przede wszystkim owczarków, ale nie tylko. Często psy użytkowe są reklamowane przez sprzedawców jako “zdrowsze” wersje zwierząt wystawowych. Jak jest naprawdę? Jaki jest najlepszy wybór dla Ciebie? Owczarek niemiecki użytkowy czy wystawowy?

Owczarek niemiecki użytkowy czy wystawowy, który jest zdrowszy?

Możesz czasami usłyszeć, że psy z linii użytkowych są zdrowsze od tych z wystawowej. Osobiście jednak nie dostrzegam takiej korelacji.

Jest to prawda zarówno wśród owczarków niemieckich, jak i border collie czy malinois.

Psy to zwierzęta, które nie okazują jawnie bólu i są w stanie pracować nawet mimo ukrytych schorzeń. Jedyną gwarancją zdrowia, jaką może Ci dać hodowca, są wyniki specjalistycznych badań. Głównie badań DNA i prześwietleń pod kątem chorób ortopedycznych.

Nie istnieje też korelacja między wyglądem zwierząt wystawowych, a chorobami. Długo uważano, że ze względu na mocne kątowanie wystawowe owczarki niemieckie są bardziej narażone na dysplazję biodrową. Badania nie potwierdziły jednak związku jednego z drugim.

Jeśli chodzi o zdrowie, złota zasada jest tylko jedna. Bez względu na linię, zawsze pytaj o badania!

Czym różnią się psy wystawowe od użytków?

Owczarki niemieckie użytkowe z reguły są słabo kątowane i rzadko mają charakterystyczne dla rasy siodło. Często są też mniejsze niż obecne psy wystawowe.

Takie psy są bardziej atletyczne i skoczne niż owczarki wystawowe, które ze względu na charakterystyczną budowę straciły sporo dynamiki.

Duże różnice wizualne między liniami występują we wszystkich rasach, gdzie linia użytkowa jest mocno oddzielona od wystawowej. Wynika to z odmiennych priorytetów hodowców.

Owczarek niemiecki użytkowy czy wystawowy, jaki ma charakter?

Wybór linii to nie do końca jednak kwestia gustu!

Psy użytkowe stworzone są do sportu, pracy, aktywnego trybu życia. Wymagają intensywnego zajęcia, w przeciwnym razie popadają w stereotypie i pojawiają się u nich niepożądane zachowania.

Takie psy są często bardziej reaktywne, co oznacza że reagują szybciej i intensywniej na różne bodźce. Mają silne popędy, gorzej sprawdzają się w domach z małymi dziećmi i mniejszymi zwierzętami. Mogą przejawiać zachowania agresywne. 

Są silniejsze fizycznie, bardziej odporne na ból. W teorii powinny być też silniejsze psychicznie od linii wystawowej, jednak szczególnie w hodowlach nastawionych na sport coraz częściej pojawiają się zwierzęta bardzo nerwowe.

Niektóre osobniki z linii użytkowych sprawdzają się jako psy rodzinne. Wymagają jednak wiedzy i rozsądnego prowadzenia. Są to psy raczej dla osób zainteresowanych sportami kynologicznymi, do ratownictwa, dla służb.

W większości ras, u których wykształciła się linia użytkowa, także psy wystawowe należą do aktywnych i chętnych do pracy. Są jednak z reguły bardziej uległe, lepiej znoszą brak zajęcia. Dla przeciętnego opiekuna mogą okazać się rozsądniejszym wyborem.


Mam nadzieję, że ten artykuł nieco rozwiał Twoje wątpliwości odnośnie różnic między liniami w rasie owczarek niemiecki (i innych). Zajrzyj do działu dla początkujących opiekunów! Znajdziesz tam masę podobnych artykułów, dzięki którym mądrze wybierzesz przyszłego przyjaciela.

Skomentuj

Inbred u psów

We wpisie o chorobach genetycznych u psów wspomniałam, że wiele rzeczy w hodowli jest bardziej złożonych niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Podobnie jest z inbredem u psów. Inbred, czy też kojarzenia w pokrewieństwie, to dla laików często koronny dowód, że hodowla psów jest nieetyczna. Jak to jest z tym inbredem?

Co to jest inbred u psów?

Inbred, bądź chów wsobny, to kojarzenie spokrewnionych ze sobą osobników. Mogą to być zwierzęta bardzo blisko ze sobą spokrewnione (córka z ojcem, siostra z bratem). Jednak w dzisiejszej hodowli psów znacznie częściej widzi się daleki inbred, kiedy pojedynczy przodek powtarza się w rodowodzie w czwartym i piątym pokoleniu.

Inbred ma na celu zwiększenie homozygotyczności w populacji, czyli innymi słowy – podobieństwa osobników do siebie. Jest szeroko stosowany w hodowli wszystkich zwierząt, od towarzyszących, przez gospodarcze, po laboratoryjne.

Inbredowi ulegają również populacje dzikich zwierząt, w wyniku geograficznej izolacji lub zbyt dużego spadku liczebności. Przy czym w ich przypadku negatywne skutki inbredu zdecydowanie przeważają nad potencjalnymi korzyściami.

Negatywne skutki inbredu

Nagminne kojarzenia krewniacze niosą ze sobą potencjalne poważne skutki:

  • ujawnienie recesywnych genów letalnych (powodujących śmierć potomstwa),
  • ujawnienie innych szkodliwych genów recesywnych (potencjalne choroby genetyczne),
  • przyspieszenie dryfu genetycznego, czyli zjawiska zanikania alleli w populacji,
  • depresja inbredowa, objawiająca się ograniczeniem płodności, zmniejszoną witalnością, wydelikaceniem.

Przy czym, wbrew powtarzanej często głupotce, inbred NIE powoduje powstawania nowych chorób genetycznych.

Czy inbred u psów zniszczy rasy?

Na takie stwierdzenia można natrafić w wielu książkach, pisanych przez psychologów i behawiorystów. Genetycy jednak nie biją na alarm.

W Europie bardzo rzadko prowadzi się krycia w bliskim pokrewieństwie. Najczęściej jest to pokrewieństwo w trzecim, czwartym pokoleniu. To oznacza że szczeniaki mają potencjalnie między pięć a dziesięć procent “powtórzonych” genów.

Wielu hodowców zupełnie rezygnuje z inbredu widocznego w rodowodzie.

Trzeba jednak pamiętać, że rasy powstały właśnie poprzez zwiększanie homozygotyczności, także przez chów wsobny. Dlatego wszystkie psy danej rasy są z sobą w jakimś stopniu spokrewnione, zwykle dość daleko.

Obecnie dobrzy hodowcy są świadomi problemów, które wpływają na kurczenie się różnorodności genetycznej w rasach psów. Także niektóre kluby ras wdrażają programy i zasady, które mają przeciwdziałać jej utracie, a nawet aktywnie wprowadzają do populacji nowe geny.

Outcross, czyli nowe geny w rasie

Jedną z tych strategii są rozmaite outcrossy, które mogą przyjmować różne formy.

Zupełnie dozwolone przez kluby ras jest krzyżowanie różnych linii. Na przykład w rasie owczarek niemiecki, linia użytkowa i eksterierowa dzielą niewielu wspólnych przodków. Taka mieszanka ma dobry potencjał do szybkiego ożywienia genów w populacji. Dwie osobne, zamknięte linie, na powrót zmieszane po wielu pokoleniach to sztandarowy przykład uzyskiwania heterozji, czyli wigoru mieszańców.

Tam, gdzie jest to możliwe, do rasy wprowadza się zupełnie nowe osobniki. W Polsce wiele owczarków podhalańskich to psy pozyskane z góralskich hodowli, bez znanych przodków. W chartach afrykańskich sprowadza się osobniki z ojczyzny rasy. Klub praskiego ratlera w Czechach ponad dekadę temu zdecydował o dołączeniu do rasy ogromnej liczby psiaków, spełniających jej standardy.

Prowadzone są także nieliczne programy krzyżówek międzyrasowych. Poprawnie prowadzony, taki program polega na skrzyżowaniu osobników dwóch ras, a potem dalszym rozmnażaniu potomków z psami jednej rasy. Tworzenie jednego pokolenia mieszańców, jak modne maltipoo, to nie jest taki program. Nie służy w żadnym stopniu zwiększeniu różnorodności genetycznej żadnej rasy.

Outcross, zwłaszcza międzyrasowy, również nie jest zupełnie wolny od ryzyka. Istnieje również zjawisko depresji outcrossowej, co prawda zaobserwowane głównie u dzikich zwierząt. Poza tym zdarzały się przypadki, gdy krzyżowanie ras doprowadziło do wprowadzenia do populacji nowych chorób genetycznych. Dlatego takie działania muszą odbywać się pod auspicjami klubów ras, a nie z inicjatywy pojedynczych osób.

Strategia inbredu u psów

W jaki sposób hodowca może wykorzystać bliski inbred?

Jak wspomniałam, w tej chwili bardzo rzadko widzi się, aby ktoś stosował taką strategię, a przynajmniej by robił to idealnie. Jednak w teorii, aby utrwalić w hodowli cechy jakiegoś wybitnego zwierzęcia, można sięgnąć do tych bardziej tradycyjnych, darwinowskich technik.

Dobra linia hodowlana zawsze oparta jest na sukach. Zatem jeżeli hodowca ma wybitną sukę, może dokonać oceny jej rodziców i dokonać inbredu na nich. Jeżeli jest córką wybitnego ojca, można pokryć ją jego najlepszym synem z innej matki. I odwrotnie – jeżeli jest córką wybitnej matki, można pokryć ją synem matki z innego ojca.

Taka taktyka pozwala uzyskać bardzo szybki postęp hodowlany, a jednocześnie jest bezpieczna niż krzyżowanie pełnego rodzeństwa lub rodziców z dziećmi.

Natomiast na dzień dzisiejszy wśród hodowców postrzegana jest ciągle jako zbyt ryzykowna. Częściej krzyżuje się zwierzęta daleko spokrewnione lub niespokrewnione wcale w ostatnich pokoleniach.

Jest to znacznie wolniejszy i mniej pewny sposób doskonalenia ras, ale nie niesie z sobą takiego ryzyka wystąpienia negatywnych skutków inbredu.

Ojciec mojego psa jest z kojarzenia krewniaczego!

Czytałam kiedyś taką “złotą” radę: Jeśli w rodowodzie Twojego psa powtarza się jakiś przodek, to znaczy że masz w domu genetycznego kalekę!

Chcę tutaj wyjaśnić jedną rzecz. Powód, dla którego ciągle hodowcy stosują inbred, jest prosty. Pomimo ryzyka, jakie niesie, jeżeli się uda, nie ujawnią się szkodliwe geny, nie dojdzie do depresji inbredowej… to uzyskane z kojarzenia krewniaczego osobniki są bardzo, bardzo cenne.

Pies uzyskany z kojarzenia krewniaczego bardzo mocno przekazuje potomstwu swoje cechy. Jest to wynik właśnie homozygotyczności, czyli podobieństwa jego genów. Jednocześnie, dzieci tego zinbredowanego psa nie są narażone w żadnym stopniu na potencjalne negatywne skutki inbredu. Zakładając oczywiście, że sami rodzice nie są ze sobą spokrewnieni.

Krycie pochodzącymi z (nawet bardzo bliskiego) inbredu osobnikami o pożądanych cechach jest dobrą praktyką hodowlaną. Hodowca, który tak postępuje, nie podejmuje żadnego ryzyka. Zrobiła to już osoba, która zinbredowanego psa wyhodowała.

Współczynnik inbredu, znany jako COI

COI, Coefficient of Inbreeding, jest przez niektórych uważany za wyrocznię tego jak mocno zinbredowany jest pies. Powstają blogi i inicjatywy, zachęcające hodowców do liczenia COI nawet na dziesięć pokoleń wstecz.

Rzecz w tym, że współczynnik COI nie jest wystarczającą gwarancją genetycznej różnorodności psa.

Obliczanie COI zakłada, że psy dziedziczą równą frakcję genów po swoich przodkach. Połowę po rodzicach, jedną czwartą po dziadkach i tak dalej.

Tak naprawdę geny nie działają w ten sposób. Nie dziedziczymy równych frakcji genów po ojcu i matce. Przy tworzeniu i łączeniu się gamet dochodzi do rekombinacji genów, co pozwala zwiększyć różnorodność genetyczną gatunku.

Zatem dwa szczeniaki z jednego miotu mogą mieć zupełnie różny procent wspólnych z danym przodkiem genów. Podobnie, ty i twoje rodzeństwo prawdopodobnie macie różny procent wspólnych genów ze swoją matką i ojcem, oraz dalszymi przodkami.

Jest to powód, dla którego kluby rasy raczej nie kładą dużego nacisku na COI.

Czy inbred u psów to największy problem?

Kojarzeniom krewniaczym zdecydowanie poświęca się dużo czasu i uwagi. Tymczasem genetyczna różnorodność ras ma znacznie większych wrogów.

Największym problemem są tak zwane wąskie gardła. Dzisiaj skutki takiego postępowania są już świadomym hodowcom znane. W przeszłości jednak nagminnie dochodziło do sytuacji, gdy przez kilka lat większość miotów w rasie miała tego samego ojca, uchodzącego za wybitnego.

Wiele ras, na przykład border collie, do dzisiaj cierpi z tego powodu. Rozmnażanie tylko jednego osobnika i tym samym ograniczenie rozrodu pozostałych, w dłuższej perspektywie powoduje: 

  • ogromny wzrost homozygotyczności, 
  • brak niespokrewnionych psów do kojarzeń w kolejnych pokoleniach,
  • dramatyczny wzrost problemów zdrowotnych, jeżeli wybrany do kojarzeń pies miał jakieś utajone schorzenie przekazywane genetycznie.

Także przesadna selekcja pod kątem zdrowia może doprowadzić do zbyt dużej utraty genów. Tak stało się z basenji, gdy próbowano z rasy wykluczyć nosicieli jednej z chorób genetycznych.

Tak naprawdę optymalną z punktu widzenia różnorodności genetycznej strategią jest rozmnażanie jak największej liczby osobników. W przeciwieństwie stoi pozyskiwanie dużej liczby miotów z małej liczby osobników – to nigdy nie kończy się dobrze.


Uff, różnorodność genetyczna to fascynujący temat! Spragniona informacji o hodowli psów? Zapraszam do działu dla hodowców!

Skomentuj

Twój pies jest nosicielem choroby genetycznej? Co to właściwie znaczy? Czy należy się bać?

Psy rasowe to dla przeciętnego opiekuna czy klienta hodowli terra incognita. Nie dość, że mają długie, wieloczłonowe, wymyślne imiona, to jeszcze pełno przy tych imionach skrótów. JCh, IGP, DM… czasami hodowca napisze, że pies jest nosicielem choroby genetycznej. Czy takie psy w ogóle można rozmnażać?

Rodzaje chorób genetycznych

Choroby genetyczne niejedno mają imię. Niektóre są wielogenowe, więc jako hodowcy nie jesteśmy w stanie przy obecnym stanie nauki, sobie z nimi poradzić. Po prostu mechanizm ich dziedziczenia nie jest znany.

Natomiast za cel współczesna hodowla psów rasowych bierze sobie zwalczanie chorób jednogenowych. Szczególnie tak zwanych chorób autosomalnych recesywnych.

To między innymi mielopatia zwyrodnieniowa, postępujący zanik siatkówki, choroba von Willebranda i wiele, wiele innych.

To co cechuje te wszystkie choroby, to że determinuje je znany gen. Konkretnie – aby u psa rozwinęła się choroba, musi odziedziczyć po obojgu rodzicach “wadliwe” geny.

Oznacza to, że krzyżując we właściwy sposób przebadane genetyczne zwierzęta można w zupełności tych chorób uniknąć. Co więcej, rodzice niekoniecznie muszą być zupełnie od tych genów wolni, aby potomstwo nie zachorowało.

Pies jest nosicielem choroby genetycznej i ma dzieci?

Tak, to możliwe i nie ma w tym nic złego!

Aby szczenięta nie zachorowały na autosomalną recesywną chorobę genetyczną, jedno z rodziców musi być od choroby wolne. Drugie może w takiej sytuacji być nosicielem lub nawet osobnikiem genetycznie chorym.

Czym jest nosiciel? To osobnik, który ma tylko jedną “złą” kopię genu. Do zachorowania potrzeba dwóch – więc taki pies nie jest na chorobę narażony.

Istnieją też dodatkowe zasady!

Jeżeli skrzyżujemy ze sobą dwa psy wolne od choroby genetycznej, ich szczenięta również będą od niej wolne.

Gdy jeden rodzic będzie nosicielem, część potomstwa będzie wolna od choroby, a część będzie nosicielami.

Kiedy jeden rodzic będzie genetycznie chory, całe potomstwo będzie nosicielami choroby.

Niebezpiecznie robi się dopiero, kiedy oboje rodzice mają jeden lub dwa “złe” geny. Wówczas w ich miocie może urodzić się szczenię genetycznie chore.

Skoro pies jest nosicielem choroby genetycznej, to czy nie lepiej wykluczyć go z hodowli?

Hodowla jest sprawą bardzo kompleksową. Rozwiązania, które z boku mogą wydawać się cudownie proste, tak naprawdę przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Hodowcy też wpadli kiedyś na pomysł, by nie rozmnażać nosicieli choroby. Skutki dla ras, w których wdrożono taki program, były opłakane.

Mocno zawężono pulę genetyczną w tych rasach. Przez to wzmocnił się inbreed oraz pojawiły nowe problemy zdrowotne. Rasy, z których próbowano wykluczyć nosicieli chorób genetycznych, właściwie stanęły na krawędzi wyginięcia.

A jest to działanie zupełnie niepotrzebne! Przestrzeganie zasady kojarzenia nosicieli tylko z psami wolnymi od danej choroby stopniowo i w bezpieczny sposób zmniejsza częstotliwość występowania w całej populacji.


Mam nadzieję, że po tym artykule wiesz trochę więcej o chorobach genetycznych i łatwiej będzie Ci zrozumieć niektóre decyzje hodowlane. Pamiętaj, psy hodowlane muszą być badane pod kątem chorób, których występowanie można łatwo wykluczyć!Psie zdrowie Cię interesuje? Poczytaj inne moje artykuły o tematyce weterynaryjnej!

Skomentuj

Pies bez smyczy – czy to legalne?

Przeciętny opiekun zastanawia się często, gdzie bezpiecznie może wybiegać się pies bez smyczy. I co zrobić, żeby jak się wybieguje, to jednak wracał na wołanie. Natomiast dużo rzadziej zastanawiamy się, czy możemy w ogóle psa ze smyczy zwolnić.

Pies bez smyczy… co mówi ustawa zasadnicza?

Zacznijmy może od tego, że ustawa nie nakłada na opiekunów psów (poza rasami niebezpiecznymi) obowiązku prowadzenia zwierząt na smyczy. Psy mają być pod kontrolą.

Oczywiście, smycz jest najbardziej widocznym i skutecznym narzędziem kontroli.

Ale jeżeli mamy psa, który słucha komend to nie musimy go prowadzić na smyczy. Według ustawy zasadniczej, bo tą mogą rozwijać jeszcze przepisy gmin.

Należy jednak pamiętać, że jeśli pies Ci ucieknie i spowoduje wypadek lub pogryzie kogoś, to nie udowodnisz w żaden sposób, że masz nad nim kontrolę bez smyczy!

Pies bez smyczy… a przepisy gmin

No właśnie, każda gmina ma swoje przepisy – czasem bardzo surowe. Należy je sprawdzić w miejscu zamieszkania, a także jeżeli wyjeżdżamy do innego miasta.

Są miejsca w Polsce, gdzie psa trzeba obowiązkowo wyprowadzać na smyczy lub w kagańcu. Są takie, gdzie można go zwalniać w określonych przypadkach. 

Na przykład w mojej gminie, pies ma być na smyczy, poza miejscami odludnymi. Tam może biegać luzem.

Natomiast w mieście, gdzie mieszkałam poprzednio, nie było żadnych szczególnych przepisów.

Pies bez smyczy w lesie

W Polsce pies nie może biegać luźno po lesie. Powodów jest wiele, od dobrostanu zwierzyny po dobrostan samego psa, który może wpaść we wnyki, zgubić się, zaczepić w leśnych głębinach i tak dalej.

Przepis ten notorycznie jest lekceważony.

Obecnie myśliwy nie ma co prawda prawnej możliwości odstrzelenia wałęsającego się psa, ale z szacunku do naturalnych mieszkańców lasu – w takich miejscach lepiej mieć zwierzaka na uwięzi.

Czy pies się męczy na smyczy?

Wydaje się to zgodny konsensus między nieodpowiedzialnymi osobami, zwalniającymi psa, gdzie popadnie.

Oczywiście, swobodny ruch jest ważny, ale nie każdy spacer i nie cały czas musi odbywać się bez smyczy.

Aby smycz nie była męczarnią, wystarczy nauczyć psa poruszania się na niej. Musi też być odpowiednio długa, żeby zwierzak miał swobodę ruchu. Metrowe smycze rzeczywiście się na spacery nie nadają.


Smycz to nie kara! Pies bez smyczy biegać powinien, ale nie zawsze i wszędzie. Też tak uważasz? Daj znać w komentarzu!

Skomentuj

Ile kosztuje szczeniak rasowy?

Pytanie, które pojawia się w głowach dużej ilości osób poszukujących nowego domownika, to: właściwie ile kosztuje szczeniak? Co można uznać za uczciwą cenę, a kiedy hodowca próbuje Cię “naciągnąć”?

To ile kosztuje szczeniak, zależy od rasy

To pierwsza i najważniejsza sprawa. Nie ma uniwersalnej ceny wszystkich psów, bo wiele jest tutaj zależne od rasy. Konkretnie, najczęściej rasy małe i miniaturowe są droższe. Dlaczego?

Największe koszty, jakie ponosi hodowca to krycie i opieka medyczna, zwłaszcza ta w wypadkach nagłych. Na przykład cesarskie cięcie. A koszty te nie różnią się niemal wcale zależnie od rozmiaru psa. Krycie samcem to koszt minimum kilku tysięcy złotych, do tego dochodzą wielokrotne badania progesteronu (minimum kilkadziesiąt złotych), czasami inseminacja (nawet kilkaset złotych).

Tymczasem mioty małych ras są bardzo mało liczne, dwa – trzy razy mniej liczne niż u psów średnich i dużych. O wiele częściej zdarzają się też u nich cesarskie cięcia.

Ale czy hodowca nie powinien hodować dla pasji?

Zgodnie ze statutem Związku Kynologicznego w Polsce – hoduje. I mało osób u nas w kraju rzeczywiście z hodowli psów żyje lub dobrze na niej zarabia.

Natomiast nie oznacza to, że każdy hodowca ma kilkanaście tysięcy do wyrzucenia w próżnię raz w roku. Dlatego ceny szczeniąt są takie, żeby przynajmniej częściowo zwróciły się koszty.

Nadwyżka finansowa też jest przydatna, bo koszty hodowli są ogromne. Choćby import nowej krwi to kwestia tysięcy euro.

Osobiście uważam, że szczenięta powinny być zdecydowanie droższe. Chociaż zarabianie na etycznie prowadzonej hodowli psów jest źle postrzegane, z punktu widzenia samych zwierząt o wiele lepiej by było, gdyby hodowca mógł zajmować się nimi przez cały dzień, zamiast pracą zawodową.

A tak konkretnie, ile kosztuje szczeniak?

Odpowiedź na to pytanie jest niestety tylko jedna. Musisz pytać wybranego hodowcy.

Każdy ma inną politykę cenową.

Niektórzy taniej sprzedają psy nieprzeznaczone do hodowli.

Jedni hodowcy biorą za szczenię tej samej rasy kilka razy więcej niż inni.

Są tacy, którzy uzależniają cenę od kosztów krycia, więc w przypadku każdego miotu jest inna.

I tak dalej, i tak dalej. Nie ma tutaj niestety prostej i stałej odpowiedzi.

Natomiast nie licz, że kupisz rasowego psa za tysiąc lub dwa tysiące złotych, w tej chwili takie kwoty zdarzają się naprawdę rzadko. Koszty związane z hodowlą, tak jak zapotrzebowanie na psy, póki co ciągle rosną, więc raczej nie zmieni się to w najbliższym czasie.


Przykro mi, że nie byłam w stanie dać Ci jasnej i konkretnej odpowiedzi, ile kosztuje szczeniak. Mam nadzieję, że mimo wszystko pomogłam!Jeżeli szykujesz się na przyjęcie nowego domownika, przejrzyj inne moje posty dla początkujących opiekunów!

Skomentuj

Kiedy można oddać szczeniaka do nowego domu?

Hodowla ma swoje cienie i blaski, a jednym z jej nieodłącznych elementów jest oddawanie szczeniąt do nowych domów. Dla większości hodowców to wielki i emocjonalny moment. Podobnie stanowi on wielkie wydarzenie dla nowych opiekunów psiaka i dla samego zwierzęcia. Kiedy można oddać szczeniaka do nowego domu? I jakie konsekwencje ma to zależnie od wieku?

Czy im szybciej, tym lepiej?

W Polsce wciąż bardzo mocno pokutuje przekonanie, że szczeniaka należy zabrać do nowego domu jak najszybciej, bo się nie przyzwyczai albo nie przywiąże. Zwolennikom tej tezy umyka fakt, że przyzwyczajają i przywiązują się nawet psy dorosłe czy takie w zmierzchu życia…

Wielu starej daty szkoleniowców także zaleca wzięcie szczenięcia jak najwcześniej – w wieku pięciu, sześciu tygodni. Rzeczywiście niektóre pieski w tym wieku nie ssą już matki. Chociaż naturalne jest karmienie szczeniaków przez sukę nawet do ósmego tygodnia. Proces odstawiania zaczyna się co prawda między trzecim a piątym tygodniem, ale nie następuje to z dnia na dzień.

Poza tym suka i rodzeństwo nie są szczeniętom potrzebne tylko do dostarczania jedzenia!

Moment odebrania szczeniaka ma swoje konsekwencje na całe jego życie. Czytaj dalej i dowiedz się, kiedy można oddać szczeniaka… i jakie ma to konsekwencje dla nowych opiekunów.

Optymalny moment, kiedy można oddać szczeniaka

Regulamin ZKwP nie pozwala oddzielać od suki szczeniąt młodszych niż siedem tygodni.

Jednak za optymalny moment wydania szczenięcia do nowego domu powszechnie uchodzi okres między ósmym a dziesiątym tygodniem życia.

Niektórzy hodowcy oddają szczenięta nawet później. Jest to szczególnie częste wśród miniatur. Po prostu dlatego, że są bardzo małe i niedoświadczony opiekun może niechcący narazić ich zdrowie.

Jak socjalizacja wpływa na to, kiedy można oddać szczeniaka

Okres wczesnej socjalizacji determinuje całe przyszłe życie i charakter psa, jego podejście do ludzi, innych zwierząt. To okres, w którym szczenię uczy się ważnych społecznych umiejętności, poznaje zasady rządzące światem i kształtuje zachowania oraz podejście do świata.

Oczywiście, powstałe w tym okresie problemy można naprawić terapią behawioralną, ale jest to bardzo trudne i pracochłonne. Dlatego niezwykle ważne jest dbanie o właściwą socjalizację małego szczeniaka.

To tak zwane okno socjalizacyjne otwiera się w szóstym tygodniu życia, a zamyka między dwunastym i czternastym tygodniem. Jest więc bardzo krótkie, chociaż wciąż dłuższe (i wypadające znacznie wcześniej) niż u najbliższych krewnych psa, wilków.

Ale nauka zaczyna się nawet wcześniej!

Około trzeciego tygodnia życia szczenięta lepiej słyszą, zaczynają widzieć i powoli opuszczają gniazdo. Do około piątego tygodnia życia, dzięki matce i rodzeństwu, pies uczy się być… psem. Przyswaja właściwe dla gatunku zachowania i zasady komunikacji.

Nigdy nie można oddać szczeniaka do nowego domu przed zakończeniem tego okresu!

Przede wszystkim w tym okresie szczenię uczy się – dzięki rodzeństwu, które jest skłonne „oddawać” bolesne ukąszenie – kontrolować siłę ugryzienia.

Usunięcie tak młodego szczenięcia z miotu prowadzi do szeregu problemów: agresji, lękliwości, nerwowości, pilnowaniu zabawek i jedzenia, reaktywności, trudności w szkoleniu.

To, kiedy można oddać szczeniaka do nowego domu, zależy też od hodowcy!

W Polsce powszechną praktyką jest oddawanie szczeniąt w ósmym tygodniu życia i przerzucenie ciężaru odpowiedzialności za socjalizację na nowego opiekuna.

Jednak absolutnie nie jest to światowy standard!

Niektórzy hodowcy wolą zatrzymać szczenięta w tym okresie i samodzielnie przeprowadzić socjalizację. Poprawna socjalizacja powinna bowiem przebiegać powoli, w przyjaznym środowisku, a nie wszyscy to rozumieją.

Nie ma tutaj lepszej i gorszej metody! Każdy hodowca musi sobie szczerze odpowiedzieć, co będzie dla jego szczeniąt lepsze – zmiana domu czy pozostanie w hodowli – w tym kluczowym okresie.


Mam nadzieję, że po lekturze postu masz trochę lepsze pojęcie, kiedy można oddać szczeniaka do nowego domu!

Jeśli masz ochotę na więcej podobnych treści, zapisz się na piesletter i koniecznie obserwuj moją stronę na Facebooku. A jeżeli jesteś hodowcą, koniecznie zapoznaj się z moją serią o hodowaniu psów!

2 komentarze

Porozmawiajmy o Psach #3: Brak spaceru jest okej? Spacer z psem

Moda z Ameryki?

Cześć, nazywam się Magda i dzisiaj porozmawiamy o psach! Konkretnie, dzisiejszy temat to spacer z psem.

Ponieważ spacer, coś co mnie i pewnie wszystkim mieszkańcom blokowisk, kojarzy się nierozerwalnie z posiadaniem psa, często jest traktowany w jakiś dyskusjach czy nawet przez niektórych szkoleniowców po macoszemu. Powiedziałabym wręcz, że przychodzi do nas trochę taka amerykańska moda, gdzie pies ma mieć dostęp do ogródka. I jemu to wystarczy… pomimo tego, że w Polsce mamy o wiele lepsze warunki, o wiele lepsze tereny, do spacerów z psami.

Wszyscy znamy te standardowe wymówki ludzi, którym nie chce się wyjść z psem na porządny spacer. A bo zimno, a bo ciemno, a wieje, a śnieg, a latem za ciepło, a wokół bloku przecież wystarczy, na ogródku się wybiega…

Jak rzadko wychodzić na spacer z psem?

Ale to co mnie niepokoi, to że coraz częściej trafiam na teksty, sygnowane przez szkoleniowców, o tym żeby nie zabierać na spacery psów lękliwych. Więc, są opiekunowie takich psów, słuchający tych właśnie dobrych rad, którzy mieszkają z psem w bloku, a wychodzą z nim dwa razy dziennie i na krótko…

To jest za mało, to jest zdecydowanie za mało. Choćby dlatego że pies nie powinien wstrzymywać potrzeb fizjologicznych przez tyle czasu!

A poza tym jak można, w małym mieszkaniu, bez spacerów, zapewnić psu ruch? Pies jest zwierzęciem raczej aktywnym i brak ruchu jest dla niego szkodliwy, tak jak zresztą dla człowieka.

Nawet mając ogród, to myślę że każdy kto miał okazję właśnie obserwować swojego psa na ogrodzie, zorientuje się że takie podwórko szybko się nudzi. Tym szybciej, im lepiej pies je zna. Psy na podwórzach nie robią kardio, tylko albo leżą pod drzwiami, albo szczekają na przechodniów.

No chyba że zaliczasz bieganie przy płocie do kardio? Jeśli tak, to nie tędy droga. Takie bieganie przy płocie, ujadanie na wszystko, to jest wynik psiej frustracji i naprawdę nie zapewnia psu rozrywki.

Bo i takie wyjaśnienia czasem czytam, że pies tak kocha biegać przy płocie i szczekać na wszystko. No nie. Jak mu na to pozwalasz, to ani nie robisz dobrze jemu, ani tym bardziej sąsiadom i przechodniom. Posiadanie psa nie zwalnia z myślenia o innych ludziach. Wręcz przeciwnie, od opiekunów psów wymaga się coraz więcej i więcej uwagi.

Konsekwencje izolacji

Zresztą z tego zamknięcia na ogródku wynikają inne problemy. Zwłaszcza brak socjalizacji i habituacji, bo to się osiąga przez kontakty ze światem. Tworzy się takie zamknięte koło, bo najpierw trzymasz psa tylko na podwórzu lub w okolicy mieszkania, a potem ten pies nie chce wychodzić na spacery, bo się boi. No więc dochodzisz do wniosku, że on nie lubi spacerów i tyle.

Oczywiście, wielu ludzi tak sobie żyje, pies się nudzi na podwórzu, no ale nie umiera od tego. Tylko potem trzeba się przeprowadzić albo jechać na wakacje i nie ma co zrobić z psem.

Ludzie nie wierzą często, że ja mogę po prostu spakować swoje psy do auta i jechać na wakacje gdziekolwiek bądź. Do kurortu nad morze, w góry na wycieczkę, do wielkiego miasta… a to jest osiągnięte tylko przez zabieranie ze sobą psów tam, gdzie jest taka możliwość. Dzięki temu ani Asioka, ani Tania, nie mają problemów z podróżami, z odnalezieniem się w nowym miejscu. I nie potrzebuję rezerwować całego domku z ogrodzonym ogródkiem. Tani pokój w pensjonacie czy hotel są okej, byle był w otoczeniu jakiś trawnik, gdzie mogę wyjść z psem.

Zresztą, co ja mówię, w Brnie prawie nie ma trawników, a tam też byłam z psem i to na Sylwestra.

Zalety spacerów zawsze i wszędzie

Więc tak naprawdę jak masz dobrze zsocjalizowanego psa, który regularnie chodzi na spacery w różne miejsca, to potem możesz go wszędzie zabrać, wszędzie. I dziwi to ludzi, którzy znają tylko takie psy, trzymane przez całe życie na podwórku albo wyprowadzane tylko w kółko w jedno miejsce, na najbliższy skwerek, przerażone nawet pomysłem zmiany trasy.

Rezygnując ze spacerów po prostu sam sobie robisz zbędne problemy. Pamiętaj, że pies żyje przez kilkanaście lat i to jest czas, kiedy wszystko w twoim życiu może się zmienić. Nawet jak nie planujesz. Asioka ma cztery lata, a dzisiaj mieszkam w innym miejscu, w kompletnie innych warunkach niż kiedy go brałam. Chociaż wtedy myślałam, że się nie przeprowadzę już nigdy. No i miałam mieć tylko jednego psa, haha, brzmi jak kiepski żart dzisiaj.

Poza tym nie zapominajmy, że psy mają swoje potrzeby, to nie są takie maszynki w futrze, tylko żywe istoty. I taką jedną potrzebą, której istnienie ludzie wypierają, jest poznawanie nowych miejsc.

Także nie, ten sam ogródek, skwerek albo ta sama polanka nie wystarczą Twojemu psu na piętnaście lat jego życia… chociaż na polance czy skwerku chociaż zmieniają się zapachy, przechodzą tamtędy inni ludzie, można spotkać psiego kumpla i tak dalej. Na ogródku nawet tego nie ma.

Mata węchowa czy jednak spacer z psem?

Ja wiem, że są sposoby na zmęczenie psa w domu. Ale tysiąc mat węchowych to nie jest ciągle ekwiwalent spaceru, swobodnego, intensywnego ruchu chociaż przez tą godzinkę. I pies musi węszyć nie tylko za smaczkami, ale też za innymi zwierzętami. Ogólnie warto dawać mu poznawać bogactwo zapachów zewnętrznego świata.

Jasne, czasami jest zimno, a Ty masz grzywacza. Albo odwrotnie, czasem tak jak przez ostatnie miesiące jest trzydzieści stopni i łatwo zwierzaka przegrzać. Ale można wyjść wieczorem, można psa ubrać, można wsiąść w samochód i pojechać nad rzekę.

Nie każdy pies musi chodzić na spacery po dziesięć kilometrów dzień w dzień. Dla psów bardzo młodych to jest nawet niewskazane, mam tu na myśli głównie kilkutygodniowe szczeniaki. Nie wszystkie starsze psy dają radę. Chociaż te, których właściciele nie stwierdzili: “Och, wybiło mu osiem lat, koniec spacerów”, potrafią być w świetnej kondycji nawet w wieku lat kilkunastu.

Dostosuj, nie rezygnuj!

Także jasne, dostosuj dystans, dostosuj czas, dostosuj miejsce pod możliwości psa. No i swoje, żebyś nie padła po drodze na jakimś polu. Ale nie rezygnuj ze spaceru, bo on jest ważny. Nie rób ze swojego psa niewolnika ograniczonej przestrzeni tylko po prostu wykorzystaj taką banalną rzecz jak spacer, żeby mieć niekłopotliwego towarzysza, z którym możesz wszędzie jechać bez wstydu i kombinowania.

No to już Cię nie trzymam, leć na ten spacer.

Na razie!

Skomentuj

Jaka jest najlepsza karma dla psa?

Większość opiekunów psów doskonale rozumie jak ważna jest prawidłowa dieta dla zdrowia i samopoczucia zwierzaka. Zastanawiasz się jaka jest najlepsza karma dla psa, która przy okazji nie zrujnuje Twojego budżetu? Postaram się Ci podpowiedzieć!

Czy pokarm komercyjny to najlepsza karma dla psa?

Najpopularniejszym sposobem karmienia psów w dzisiejszych czasach jest podawanie im gotowej karmy, dostępnej w sklepach. Jest to na pewno rozwiązanie wygodne, ale nie wolne od wad.

Sucha karma

Szczególnie suchy pokarm spotyka się z krytyką dietetyków.

Ze względu na technologię produkcji, zdecydowana większość suchych karm zawiera nadmiar węglowodanów – około 50%. Dotyczy to również wielu pokarmów z wyższej półki cenowej. Psy zupełnie nie potrzebują takiej ilości cukrów w diecie.

Poza tym przemysł karm dla zwierząt jest miejscem utylizacji różnych odpadów zwierzęcych. Większość karm, zwłaszcza marketowych, nie zawiera mięsa w takim sensie, w jakim sobie wyobrażasz (i jak producent pokazuje to na kolorowych etykietach), a po prostu części zwierząt nie nadające się do spożycia przez ludzi.

Sucha karma jest jedzeniem bardzo wysoko przetworzonym. Produkowana jest w wysokich temperaturach, a potem wzbogaca się ją sztucznymi dodatkami witamin i minerałów tak, żeby spełniała normy.

Niestety raz na jakiś czas zdarzają się błędy, które nie omijają znanych marek. Na przykład wypuszczenie na rynek partii karm ze znacznie przekroczonymi normami witaminy A. Albo tragiczne w skutkach wyprodukowanie karmy z zanieczyszczonych składników, które wiele lat temu było powodem śmierci mnóstwa psów i kotów w Stanach Zjednoczonych.

Karma sucha jest też kojarzona przez naukowców z chorobami, takimi jak wywołana pokarmem kardiomiopatia rozstrzeniowa, o której pisałam niedawno.

Z mojego własnego doświadczenia, przy podawaniu suchej karmy obawiam się odwodnienia. Zwykle na ten problem zwraca się uwagę w przypadku kotów, które naturalnie czerpią wodę z pokarmu i piją z misek mniej chętnie niż psy. Jednak u moich psów zawsze w badaniach krwi wychodziło lekkie odwodnienie w okresach, kiedy jadły głównie suchą karmę.

Niewątpliwie zaletami suchej karmy, które czynią ją tak popularną, jest niska cena i wygoda. Suchej karmy nie trzeba przechowywać w warunkach chłodniczych. Zajmuje też mało miejsca, ponieważ z reguły jej dzienna dawka jest niska.

Mokra karma

Z podawaniem mokrej karmy nie wiąże się ryzyko odwodnienia. Zawiera też z reguły mniej węglowodanów niż karmy suche. 

Natomiast wciąż najczęściej tworzą ją składniki miernej jakości, ponieważ podobnie jak przy karmie suchej, jest miejscem utylizacji niektórych odpadów produkcji zwierzęcej.

Problemem w przypadku wielu mokrych karm jest wysoka zawartość organów w stosunku do mięsa mięśniowego. U psów o wrażliwym układzie pokarmowym sprzyja to biegunkom.

Mokra karma nie ma niestety zalet karmy suchej, to znaczy jej cena jest często bardzo wysoka, w przypadku niektórych marek nawet wyższa niż czystego mięsa. Podobnie jej przechowywanie może być kłopotliwe. Puszki są spore i mają dużą wagę, a po otwarciu ich zawartość musi być trzymana w lodówce oraz szybko zużyta.

Ze względu na wysoką zawartość bulionu, wody czy galarety, porcje mokrej karmy są bardzo duże. Może to być zaleta, na przykład w przypadku zwierząt z tendencją do tycia, dla których porcja karmy suchej jest tak mała, że nie mają szans się nią najeść. Przekłada się jednak na fakt, że odżywianie psa w ten sposób cenowo jest mało korzystne.

Czy pokarm przygotowywany w domu to najlepsza karma dla psa?

Coraz więcej opiekunów decyduje się samodzielnie przygotowywać jedzenie dla swoich psów.

Dieta surowa

Moda na dietę BARF zatacza coraz szersze kręgi. Jest to dieta skomponowana z mięsa, podrobów, kości i suplementów.

Cenowo takie karmienie kształtuje się bardzo różnie. Najbardziej korzystne jest dla właścicieli licznych psów, którzy są w stanie zamawiać duże ilości mięsa hurtowo. Przy zakupie mięsa w sklepie, taka dieta wypada mało korzystnie pod względem kosztów.

Zaletą BARF jest przede wszystkim fakt, że sama decydujesz o jakości produktów, które podajesz swojemu psu.

Natomiast skomponowanie poprawnej diety nie jest proste. W internecie dostępne są liczne piramidki i tabelki z podpowiedziami jak to zrobić, ale szybka kalkulacja makro- i mikroskładników pokazuje, że wiele z nich nie jest zupełnie poprawnych. Szczególnie że różne rodzaje mięsa zawierają odmienne proporcje składników odżywczych.

Z dietą surową związane są też dodatkowe zagrożenia. 

Zazwyczaj podaje się w nich kości, które mogą być śmiertelnie niebezpieczne, kiedy na przykład pies się nimi zadławi lub zje ich zbyt dużo. 

Ponadto poprzez spożycie surowego mięsa zwierzę może zarazić się toksoplazmozą lub neosporozą, groźnymi chorobami bakteryjnymi. Odchody karmionych surowizną psów często zawierają także salmonellę, więc może nie być to najlepszy wybór dla rodzin z dziećmi.

Można oczywiście zdecydować się na gotowe mieszanki, które zazwyczaj są zmielone. Jednak zaprzecza to głównemu celowi stosowania diety surowej, czyli możliwości bezpośredniej kontroli jakości pokarmu. 

Różnego rodzaju “mięso dla psów” nie musi też spełniać standardów żywności dla ludzi, więc jest bardziej niebezpieczne pod względem chorób czy pasożytów.

Dieta gotowana

Zatem może dieta gotowana? Ma wszystkie zalety diety surowej i tylko niektóre jej wady, bowiem obróbka termiczna niweluje ryzyko zakażenia psa szkodliwymi drobnoustrojami. Wciąż trzeba dbać o odpowiednie proporcje składników odżywczych w porcji, co dla przeciętnego opiekuna psa jest trudne.

Przyznaję, że moje psy nigdy nie miały tak dobrych wyników badań krwi jak na diecie gotowanej. Jest to w mojej opinii najlepsza karma dla psa. Dlatego polecam ją wszystkim, którzy mają czas, fundusze i możliwości ją stosować.


Mam nadzieję, że ten post pomoże Ci w podjęciu decyzji w jaki sposób karmić psa, aby żył zdrowo i szczęśliwie. W dziale o zdrowiu i odżywianiu na tym blogu na pewno znajdziesz jeszcze więcej artykułów. Pomogą Ci zdobyć wyczerpującą wiedzę na temat psiej diety. Powodzenia!

Będzie mi bardzo miło, jeżeli w komentarzu dasz znać, w jaki sposób karmisz swojego psiaka i czy jesteś z tej metody zadowolona.

Skomentuj

Mały czy duży pies? Wady i zalety psów w różnych rozmiarach

W ostatnim poście o właściwym wyborze psa zahaczyłam już o ten temat, ale dzisiaj chciałabym napisać jeszcze kilka słów o doborze rozmiaru psa do Twoich potrzeb. Wiele osób zaczyna rozważania nad wyborem rasy od pytania: mały czy duży pies? Jakie są ich zalety, wady i czy to w ogóle ma znaczenie?

Bezpieczeństwo

Małe psy są, niestety, narażone na więcej zagrożeń niż większe.

Dużo łatwiej mogą zostać skrzywdzone przez obcego psa, nawet niechcący, w zabawie, ale to nie wszystko. Są też bardziej podatne na substancje toksyczne, ponieważ mniejsze dawki są dla nich szkodliwe.

Jest też druga strona medalu. Jeżeli chcesz psa, który będzie odstraszał potencjalnych napastników lub pilnował Twojego majątku, większa rasa na pewno będzie lepszym wyborem.

Charakter

Wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wszystko zależy od tego jak wychowasz psa.

Z jakiegoś powodu, wraz ze zmniejszeniem rozmiaru wiąże się u psów zwiększona pobudliwość. Małe psy są bardziej reaktywne, czyli mają tendencję do gwałtowniejszej reakcji na różne bodźce.

Nierozerwalnie wiąże się z tym ich słynna szczekliwość. Chociaż dla porządku należy dodać, że istnieją też rasy małe, a jednak zupełnie spokojne, na przykład buldogi czy cavaliery.

Mały czy duży pies do sportu?

W większości sportów na wysokim poziomie nie uświadczy się mniejszych psów. Wynika to z wielu kwestii. 

Niektóre sporty zwyczajnie wymagają od psa odpowiedniej wagi i rozmiaru, jak sprzęty zaprzęgowe czy obrończe. 

W obedience małe psy nie mają równie atrakcyjnego wyrazu pracy ze względu na dysproporcje między zwierzęciem a przewodnikiem.

Nawet na wystawach, zazwyczaj na podium stają psy większe. Być może sędziowie nie dostrzegają tych małych w trawie? 😉

Zdrowszy jest mały czy duży pies?

Małe psy nie tylko starzeją się później, ale też problemy ortopedyczne dotykają ich w mniejszym stopniu. Rzadziej cierpią na dysplazję stawów biodrowych i rzadziej dysplazja wpływa negatywnie na ich komfort życia ze względu na niską wagę.

To, co w przypadku dużych psów – trudności w chodzeniu po schodach na przykład – stanowi spory problem, u małych łatwo rozwiązać wzięciem psa pod pachę.

Przestrzeń

Nie do końca jest tak, że mniejszy pies potrzebuje mniej miejsca niż duży. Jednak wszystko inne się skaluje. Mniej jedzenia, mniej leków, mniejsze koszty utrzymania… mniej miejsca na posłanie, mniej miejsca w łóżku.

Pielęgnacja

W przypadku ras o włosie wymagającym intensywnej pielęgnacji, zdecydowanie mniej pracy zabiera pies mniejszy niż większy. Jeżeli sama nie zajmujesz się groomingiem, z pewnością odczujesz różnicę w portfelu.

Wyjazdy

Świat niestety nie jest sprawiedliwy i chociaż dobrze zachowujący się duży pies to niewielki kłopot, w podróży zdecydowanie lepszym towarzyszem będzie mały psiak. Dlaczego?

  • Możesz zabrać małego psa na pokład samolotu, podczas gdy duży musi podróżować w luku bagażowym.
  • Łatwiej znaleźć nocleg z małym psem niż większym, bo niektóre hotele zwracają na to uwagę.
  • Z małym psem łatwiej wejść do sklepu czy restauracji, ponieważ właściciele takich miejsc często przymykają oko na obecność psów na rękach.

Mały czy duży pies, który żyje dłużej?

Być może wydaje Ci się to mało intuicyjne, ale małe psy żyją generalnie dłużej. Dlatego jeżeli ciężko Ci żegnać czworonożnego przyjaciela, zwróć swoje spojrzenie na mniejsze rasy.

Z drugiej strony, biorąc mniejszego psa musisz się liczyć ze zobowiązaniem, które potrwa kilka lat dłużej.


Ciekawa jestem, czy masz jakieś osobiste preferencje dotyczące rozmiaru swojego idealnego psa? Koniecznie podziel się nimi w komentarzach! A jeżeli szukasz dopiero swojego psiaka, mam nadzieję że artykuł Ci pomógł. Na blogu znajdziesz także inne teksty pomocne dla początkujących.

Skomentuj